Cztery dni wolnego minęły błyskawicznie. Trochę wizyt, rozgardiasz i powrót do normalności :)
Co jedliśmy?

Zdjęć niestety nie będzie, bo wszystko zjedzone, a skleroza zaawansowana i o dokumentacji przypomniałam sobie za późno :P

Była sałatka warzywna z domowym sojonezem, pasta bezjajeczna, czekoladowa babka z burakiem, kotlety z ciecierzycy i batatów... a wszystkie przepisy (przyznaję bez bicia!) podpatrzone na blogach Jadłonomia i Elf w kuchni i muszę przyznać, że na pewno do nich wrócę :) Niezjedzone kotlety zostały przemianowane na burgery i sprawdziły się świetnie, babka zachwyciła moją mamę (polubiła nawet karob, którego zamiast czekolady użyłam do polewy), pasta bezjajeczna podbiła moje serce, a jedyne co mi nie do końca wyszło to sojonez do sałatki, bo zdecydowanie przesadziłam z ilością oleju, ale i tak smakowało :)

Po wszelakich sałatkach, ciastach i różnych słodkościach zatęskniłam za "normalnym jedzeniem", naszło mnie na zupę pomidorową z kaszą gryczaną i gołąbki. Kapusta na gołąbki kupiona, w kuchennej szafce czeka brązowy ryż i wielki słoik grzybów leśnych w zalewie. Pomyślę jeszcze nad jakimś dodatkiem i w czwartek jak się ze wszystkim uporam zabieram się za gotowanie. Wczoraj kupiłam śmietankę sojową z myślą, że jak zostanie mi trochę grzybów to:

a) jak będzie ich sporo to część zostanie pastą do pieczywa
b) resztę podsmażę z cebulką, dodam śmietankę i zjem ku pamięci wiejskich wizyt i kolacji u babci, gdzie po grzybobraniu to była najlepsza kolacja na świecie!

Samo gotowanie sprawia mi dużo przyjemności, ale jest jedna negatywna rzecz w naszym odżywianiu - chaos. Z racji ciągłego szukania nowych, wegańskich przepisów mam problem z planowaniem posiłków, trochę zbyt chaotycznie robię zakupy i albo robię za dużo naraz albo zapominam i zamiast past na chleb trzeba do pracy zabierać kanapki z dżemem. Fakt, że zdarza mi się 1-2 razy w tygodniu pracować po 14h, co weekend mam zajęcia w którejś szkole i w między czasie staram się pisać pracę, uczyć i chodzić do schroniska, ale nad kuchnią jest mi w tym wszystkim najtrudniej zapanować.

Plan jest taki, żeby znaleźć kilka podstawowych smacznych, nieskomplikowanych przepisów na obiady w tygodniu i pasty do chleba, a szaleństwa kulinarne zostawimy sobie na leniwe śniadania czy obiadowe rozpusty w wolne dni. Wrócę też do wekowania i zamrażania posiłków na "wariacki" dzień. Przepisy oczywiście będą, ale chwilowo skupię się na bazie podstawowej tak, żeby nie jeść codziennie tego samego i nie zwariować :)

Sugestie mile widziane!

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Publikowanie komentarza